Problem rozpaczy, która narasta w czasie wrześniowych rozstań z rodzicami nie dotyczy tylko dziecka. Często, znacznie bardziej zrozpaczeni są sami rodzice. Rodzice, którzy są dorośli i jak się wydaje bardziej świadomi, w momencie rozstania z własnym dzieckiem kierują się emocjami, przestają myśleć racjonalnie, tracą rozsądek i obiektywizm, stając się tak samo zagubieni, jak dziecko.
Miałam okazję wysłuchać wiele debat o obniżeniu progu szkolnego. Starałam się zrozumieć stanowisko zarówno jednej jak i drugiej strony. Jednak ostatnie spoty reklamowe dotyczące edukacji bardo mocno mnie poruszyły. Najłatwiej bowiem poruszać i manipulować ludźmi, kiedy głównym bohaterem obrazu jest małe dziecko. Staram się zrozumieć zarówno rodziców, którzy przyzwyczaili się do przedszkolnych pieleszy, w których można przyprowadzić dziecko na 6 rano i odebrać o godzinie 17.00 jak i reformatorów, którzy widzą chęć poznawania nowego przez małe dzieci.
Od kiedy pełnię funkcję dyrektora placówki edukacyjnej, wiele razy przychodziło mi do głowy pytanie: Jakim typem menadżera powinnam się stać, aby efektywnie zarządzać placówką – egzekutorem czy może terapeutą?
Odwołując się do świata biznesu, miernikiem skuteczności zarządzania personelem jest to, w jakim stopniu proces kadrowy wspiera efektywność działania poszczególnych pracowników i całej organizacji. Mówiąc ogólnie, nie ważne jakich metod używasz, ważne jest jaki osiągniesz rezultat. Ten rezultat każdy z nas – dyrektorów – określa sobie w misji i wizji prowadzenia placówki, którą co roku realizuje poprzez różnorodne formy działań, zarówno na terenie placówki, jak i poza nią.
Każdy z nas, niezależnie od tego jaki zawód wykonuje, z przyjemnością bierze do ręki ładnie napisany tekst czy starannie wykonaną pracę. I w tym miejscu nasuwają się już pytania:
- co to znaczy staranne i kształtne pismo?
- czy istnieją recepty, wręcz procedury postępowania, aby uzyskać efekt pisma idealnego?
Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie.
— Paulo Coelho (ur. 1947) Piąta Góra
To, z czym obecnie zmagają się nie tylko rodzice, ale i dyrektorzy przedszkoli, można nazwać edukacyjnym „koglem-moglem”. Z jednej strony rodzice, słysząc informacje o potencjale rozwojowym małego dziecka, o potrzebie stymulacji, teorii wielorakich inteligencji, wrażliwości na naukę języków obcych itp. nie chcą, aby ten najważniejszy etap rozwoju ich dziecka został przeoczony. Z drugiej zaś, mają ogromne obawy przed oddaniem dziecka do przedszkola, podjęciem trafnej decyzji, odpowiedzią na pytanie: - Która z placówek spełni nasze oczekiwania?
Kiedy wypowiadamy słowo "szkoła" (nie tylko w gronie osób bezpośrednio związanych z tą instytucją) to z uzyskanych opisów jawi nam się dość smutny obraz: zaniedbanego budynku z cuchnącymi toaletami, bujającymi się ławkami, obdrapanymi meblami i salami, w których do dyspozycji nauczyciela jest kreda i tablica, a do luksusu należą magnetofon, telewizor, wideo czy rzutnik pisma. Od lat szkoła – uznawana za jedyne miejsce zdobywania wiedzy, zajmowała centralne miejsce wśród innych ośrodków mających kontakt z dzieckiem.