Obecnie zauważono, że nie nadąża ona ze spełnianiem przyjętego na siebie zadania, zarówno skupiania, jak i przekazywania wiedzy, której coraz więcej pojawia się na świecie. Jak zaznacza Małgorzata Taraszkiewicz, przyrost wiedzy na świecie (lub inaczej liczba wiadomości) pojawia się co 5 lat (w informatyce), co 10-12 lat w naukach ścisłych i technologiach.
W humanistyce nadzwyczaj trudno jest ustalić podstawowy kanon tzw. wykształconego człowieka. Zatem nowoczesna szkoła, chcąc sprostać zmieniającej się rzeczywistości, musiała przejść proces decentracji i zająć tym samym jedno z wielu miejsc w kręgu instytucji nie tyle niosących wiedzę, ale i pomagających przygotować młodego człowieka do łagodnego wejścia w świat ludzi dorosłych. Aby sprostać zmieniającej się rzeczywistości, zrozumieć ją, wpływać na nią i ją współtworzyć, człowiek musi uczyć się całe życie! Nie istnieje punkt „dosyć”. Więc najważniejsze co można wynieść ze szkoły, to wiedza i umiejętności na temat: jak się samemu uczyć, jak oceniać swoje postępy i jak planować swój stały rozwój. W ten sposób zostały wyłonione i opracowane od 1996 r. tak zwane umiejętności kluczowe, które nie są realizowane jako odrębna dziedzina aktywności, lecz wchodzą w obręb konkretnych codziennych działań czy przedmiotów. Do umiejętności kluczowych zaliczamy:
– planowanie, organizowanie i ocenianie własnego uczenia się (czego i w jakiej kolejności nauczyć się i jak wychwycić błędy i luki).
– skuteczne komunikowanie się w różnych sytuacjach (w jaki sposób skutecznie formułować i odbierać komunikaty).
– efektywne współdziałanie w zespole (jakie są rodzaje ról w zespole, w jaki sposób wspólnie organizować wykonywanie zadań i współpracę z innym).
– rozwiązywanie problemów w twórczy sposób (jak zachować się w sytuacji problemowej, jakie są strategie rozwiązywania problemów, jak rozbudzić kreatywne myślenie)
– sprawne posługiwanie się komputerem (w jaki sposób pozyskać informacje z różnych źródeł, w jaki sposób gromadzić i przetwarzać wiadomości przy wykorzystaniu środków informatycznych)
Już sto lat temu C. Freinet uważał, że „aby dziecko mogło rozwinąć swoją osobowość należy stworzyć środowisko dające mu możliwość wyboru środków kształcących jego twórcze siły w ramach pewnej racjonalnej wspólnoty (...)". Freinet upatruje główne zadanie wychowania w rozwinięciu aktywności dziecka za pomocą „doświadczenia poszukującego", tzn. polegającego na wchodzeniu przez dziecko w bezpośrednią styczność ze światem, powolnym poznawaniu go i osobistym ustosunkowaniu się do niego. Te trzy fazy doświadczeń mają odpowiadać trzem okresom psychicznego rozwoju dziecka. Rozwijanie tego zadania możliwe jest zatem w specjalnym środowisku, wśród piękna i bogactwa przyrody, gdzie obok budynku szkolnego znajduje się potok, łąka, ogród, które umożliwiają dziecku zaspokojenie potrzeby obserwacji, zabawy, pracy indywidualnej i zbiorowej. Ten sam Freinet jakże głośno mówił:
„I zgodnie ze wskazówkami diabła stworzono szkołę.
Dziecko lubi przyrodę:
umieszczono je w zamkniętych salach.
Dziecko lubi wiedzieć, że jego działalność służy czemuś:
zrobiono tak, żeby jego aktywność nie miała żadnego celu.
Lubi się ruszać:
zmuszono je do bezruchu.
Lubi oglądanie i posługiwanie się różnymi przedmiotami:
nauczono je obcować z ideami.
Lubi pracować rękami:
pozwolono mu pracować tylko mózgiem.
Lubi mówić:
skazano je na milczenie.
Pragnęłoby rozumować:
kazano mu się uczyć na pamięć
Chciałoby poszukiwać wiedzy:
podano mu ją gotową.
Pragnie odczuwać zapał:
wymyślono kary”.
Ta ponad stuletnia myśl jest niestety nadal aktualna we współczesnej szkole. Istotą przemian dokonujących się w szkole na przestrzeni dziejów są odpowiedzi na pytania o jej podstawowe funkcje, ale przede wszystkim sposób rozłożenia akcentów między spełnianymi przez nią funkcjami na rzecz indywidualnego rozwoju i społeczeństwa. Kontrowersje wokół tego podstawowego dylematu w odmienny sposób rozwiązywały różne modele szkoły, z jakimi mieliśmy do czynienia zarówno w przeszłości, jak i obecnie.W obrębie współczesnych systemów edukacyjnych można wyróżnić rozmaite modele szkół. I.K Davies wymienia następujące typy szkół: – szkoła tradycyjna – nastawiona na przekaz gotowej, osadzonej na naukowych podstawach, a więc pewnej wiedzy; organizacja działalności szkoły oparta jest na systemie klasowo-lekcyjnym; materiał jest uporządkowany i podzielony na przedmioty, a jego opanowanie stanowi główne kryterium oceny ucznia; nauczanie ma charakter frontalny, rodzaj komunikacji, w której wymuszone jest od ucznia posłuszeństwo i podążanie za nauczycielem; głównym celem szkoły jest socjalizacja ucznia, zgodnie z wzorcami zawartymi w oficjalnie obowiązujących programach szkolnych.
– szkoła romantyczna – realizuje zindywidualizowany model nauczania, który jest oparty na indywidualnych programach dla każdego ucznia, uwzględniających zarówno jego osobiste preferencje co do sposobu uczenia się, jak i jego potrzeby edukacyjne; klasa jest traktowana jako zbiór indywidualności, ale jednocześnie przedmiotem troski szkoły jest tworzenie atmosfery tolerancji i akceptacji dla innych i gotowości do współdziałania; głównym celem szkoły jest osobisty rozwój ucznia poprzez stworzenie mu warunków dla twórczego odkrywania i budowania własnego systemu wiedzy, uwzględniającego jego wewnętrzną motywację i poczucie kontroli.
– szkoła nowoczesna – nastawiona na aktywne realizowanie przez uczniów wspólnych projektów edukacyjnych, obejmujących wiedzę z różnych dyscyplin i dziedzin; istotą uczenia się jest doświadczanie, odkrywanie; ważny jest sam proces poznawania rzeczywistości oparty na wykorzystywaniu wielorakich materiałów, środków, projektów, instrukcji jako bazy dydaktycznej, umożliwiającej wspólne badanie, dociekanie, tworzenie (Gołębniak 2003)
Każdy z wyżej przedstawionych modeli nigdy nie występuje w czystej formie, dlatego też, w zależności od wielu czynników, możemy spotkać różne ich odmiany. Żyjemy w niezwykle ciekawych czasach: odkryć technicznych, przemian gospodarczych i politycznych oraz zmian kulturowych. Te przemiany nie omijają również i szkół, a najszybciej trafiają na grunt edukacji elementarnej. Możliwość przemian w polskiej edukacji rozpoczęła się od 1989 roku, kiedy to pierwszy postsocjalistyczny minister edukacji Henryk Samsonowicz zachęcił społeczeństwo do tworzenia niepaństwowych (prywatnych, społecznych i wyznaniowych) szkół, preferując jednocześnie odejście władzy państwowej od centralistycznego formułowania kierunków polityki oświatowej, planów i programów nauczania. W obecnej rzeczywistości szkoła i przedszkole powinny na nowo określić, czego i w jaki sposób nauczać. Zmiany te powinny przede wszystkim:
– wprowadzać właściwe i powszechne programy pobudzające wczesny rozwój dziecka,
– w większym stopniu promować edukację wśród rodziców,
– rozwijać umiejętności uczenia się i organizowania własnej nauki;
– wykorzystywać w jak największym stopniu miejsca najbardziej sprzyjające nauce (poza przedszkolem i szkołą);
– wprowadzać we wszystkich placówkach edukacyjnych programy wyrównujące szanse edukacyjne dzieci;
– kłaść większy nacisk na rozwijanie otwartych umysłów i umiejętności jasnego wyrażania myśli;
– opierać kształcenie na programach, których istota zawiera się w kształtowaniu szacunku dla siebie oraz rozwijaniu umiejętności życiowych;
– umożliwiać uczniom dostęp do elektronicznych środków komunikacji;
– promować potrzebę opieki medycznej we wczesnym dzieciństwie, co pozwoli zapobiec trudnościom w nauce
Ostatnimi czasy coraz większą rolę przywiązuje się do edukacji dziecka w pierwszych latach jego życia. S. Devi, geniusz matematyczny uważa, że każde dziecko rodzi się z „ziarnem geniuszu”. Jednak ten cudowny dar u większości z nas nie został wydobyty, ukształtowany czy należycie wykorzystany w okresie najlepiej do tego przeznaczonym, czyli w dzieciństwie. Obecnie, my również jesteśmy świadkami zmian w podejściu do wczesnej edukacji, związanych z realizacją obowiązkowego przygotowania przedszkolnego dzieci sześcioletnich. Okres ten postrzega się jako ważne ogniwo w edukacji, a także etap tworzenia fundamentów dla wszechstronnego rozwoju osobowości dziecka w kolejnych fazach jego życia. W wychowaniu małego dziecka coraz częściej dostrzega się olbrzymie rezerwy niewykorzystanych możliwości rozwoju, a jednocześnie bardzo istotny czynnik wpływający na wyrównywanie szans edukacyjnych.
Jak, przy tak wysokich oczekiwaniach i stawianych przed nim zadaniach, ma się odnaleźć nauczyciel?
Przy jednocześnie:
– przepełnionych klasach;
– ubogim wyposażeniu;
– małych salach lekcyjnych;
– rosnącej pracy biurowej - mam tu na myśli wypełnianie dużej ilości dokumentacji;
– coraz większej biedzie, zarówno w placówce, jak i domach swoich podopiecznych;
.
Zarówno o szkole jako miejscu edukacji, jak i o sylwetce nauczyciela wiele się ostatnio mówi. Co gorsza w mediach, które mają tak wielką opiniotwórczą moc, mówi się często źle. Ja sama, kiedy wypowiadam słowo "nauczyciel", mam przed sobą obraz przygarbionej osoby w wytartym prochowcu, w okularach opartych na szpiczastym nosie, z tłustymi włosami upiętymi w chaotyczny kok, podpierającej się starym parasolem. Ta narysowana postać z gazetki, która wisiała w pokoju nauczycielskim, w szkole, w której uczyłam, była dla mnie jak przestroga, jakim nauczycielem nie chciałabym być. Z niezwykle mądrą parafrazą spotkałam się na jednym z wykładów prof. B. Śliwerskiego, który wiele swoich publikacji poświęcił obrazowi i potrzebie zmian polskiej szkoły. Wyraził on przekonanie, że dobry nauczyciel to ten, u którego na lekcjach nie „przepływa” NIL czyli nuda i lęk. Prof. Zimbardo jeszcze mocniej porusza ten problem mówiąc, że nudni nauczyciele, którzy nie potrafią przekazywać wiedzy w atrakcyjny sposób, są ogromnym zagrożeniem dla edukacji. Jaki zatem ma być ten nowoczesny nauczyciel XXI w?
Kiedy zapytałam grupę badanych osób - uczniów klas I-III, jaki ich zdaniem powinien być nauczyciel, ku mojemu zdziwieniu na pierwszym miejscu powiedzieli – uśmiechnięty! Przymiotniki sprawiedliwy i mądry były na dalszych miejscach. Idąc dalej, musi być znakomitym obserwatorem, wrażliwym nie tylko na sytuacje jakie dzieją się w klasie, ale i na „małe światy” każdego ze swoich uczniów. Dobra znajomość swoich uczniów pozwoli na konstruowanie takich zadań dydaktycznych, które można byłoby różnicować w toku pracy z klasą. Jeżeli zadanie realizowane z klasą w czasie określonej jednostki tematycznej jest dostatecznie szerokie i wymaga wykonania wielu działań i czynności, to można dostosować jego elementy do określonego dziecka. Nowoczesny nauczyciel to niestrudzony poszukiwacz, odkrywca, który chcąc zrealizować postawione wcześniej zadania, musi stworzyć warunki do równoczesnego osiągania różnorodnych celów edukacyjnych, obejmujących nie tylko wiedzę dziecka, ale również jego kompetencje poznawcze, społeczne, jego rozwój emocjonalny, twórczą wyobraźnię i gotowość do stawiania sobie dalekich i coraz trudniejszych celów. Tak sprecyzowane zadania wymagają od nauczyciela optymalnej organizacji procesu nauczania – uczenia się, którą można zademonstrować w poniższym opracowaniu graficznym:
CELE OGÓLNE
- program
CELE OPERACYJNE
– co mają umieć i wiedzieć
uczniowie po moich zajęciach?
SPOSOBY REALIZACJI CELÓW
– w jaki sposób mogę pomóc
uczniom nauczyć się?
EWALUACJA
– jak dowiem się, czego nauczyli się
uczniowie na moich zajęciach?
MODYFIKACJA
– co i jak zmienić w moim
działaniu pedagogicznym?
Z powyższego schematu wynika, że nauczyciel musi dokładnie określić i nazwać czynności, które uczeń będzie musiał wykonać, aby mieć pewność, że cel zajęć zostanie osiągnięty. Następnie musi wiedzieć w jaki sposób pomóc uczniowi, jakie metody nauczania zastosować. Każda bowiem metoda może być aktywizująca, bądź nie. Przede wszystkim zależy to od samego nauczyciela, który może określone reakcje ucznia wyzwolić lub zablokować.
Najważniejsze, aby nauczyciel z postaci Cenzora stał się dla swoich uczniów Idolem. Każdy, kto pracuje z innymi ludźmi – nauczając, wychowując, lecząc, rządząc nimi – pracuje swoją osobowością. Taki nauczyciel stawia przed uczniami jasne i określone cele, które każdy z nich ma szanse osiągnąć. Każda bowiem praca powinna być umotywowana. Dzieci szybko rozróżnią kiedy ma ona przynieść jakiś efekt, sens, a kiedy jest tylko celem samym w sobie.
Następny ważny problem, zarówno po stronie ucznia jak i nauczyciela, to częsta orientacja uczniów na ocenę, a nie na wynik. Taka postawa tłumi motywację innowacyjną, wyzwala postawy konformistyczne. Dlatego zadania edukacyjne muszą być wkomponowane w całokształt rzeczywistego życia klasy, w obrębie którego dziecko podejmuje realne czynności wiążące się
z pracą, zabawą, utrzymaniem kontaktów społecznych, hobby itd., i w toku których realizuje swoje potrzeby. Dziecko uczy się w sposób naturalny, podejmując ważną dla niego w danej chwili działalność. Integracja polega tu na łączeniu osobistych potrzeb i dążeń dziecka z celami edukacyjnymi, wynikającymi z założeń programowych.
Jednym zdaniem potrzebny jest profesjonalny i refleksyjny nauczyciel, szczególnie w edukacji elementarnej, gdyż jest to najważniejszy etap w drodze rozwojowej dziecka. Każdy jest inny i pracuje nieco inaczej, każdy ma swoje ulubione metody, swój niepowtarzalny styl pracy!
„Nie chodzi o to, co robimy z dziećmi. Chodzi o to, kim jesteśmy. Żadna najdoskonalsza metoda nauczania nie będzie wystarczająca, jeśli my – sami ze sobą, nie jesteśmy „w domu”. Wszyscy jesteśmy uczniami, wszyscy się uczymy. Nauczyciel tylko wtedy może nauczać, jeśli potrafi również zakwestionować samego siebie. Rozwiązanie problemu nie polega na lepiej dostosowanych klasach szkolnych, ich wyposażeniu, systemie podziału na grupy, nowych technikach i metodach, choć one też mają swój wpływ. Rozwiązanie to leży w tobie”(Withmore 1994)
