
Zarażona nurtem alternatywy, prowadziłam drugą w kraju klasę autorską, byłam współautorem alternatywnego elementarza „Podróże z Kacprem”, matematyki inaczej, ortografii inaczej, pomocy edukacyjnych z systemem samokontroli … To moje wspomnienie zostało wywołane debatą z pierwszego dnia konferencji 19 X 2009 r. w Łodzi, organizowanej przez Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Łodzi.

Głos w dyskusji poruszył temat - co jest alternatywą, a co już nie i o ogólnym marazmie w szkole. Oczywiście można długo mówić krytycznie i podkreślać to, co jeszcze się nie zmieniło, ale właśnie przez pryzmat tych 20 lat, odkąd działa ruch alternatywny można wyliczyć również wiele jego sukcesów: - zmiana organizacji sali lekcyjnej z miejscem na pracę i zabawę, - wprowadzenie na teren klasy pomocy edukacyjnej, - zastąpienie oceny wyrażonej notą, oceną opisową, - zróżnicowanie rodzajów świadectw, w zależności od potrzeby nauczycieli z możliwością zatwierdzenia ich przez kuratorium, - wprowadzenie wielu różnorodnych metod pracy w głównej mierze opartych o metody aktywizujące, związane z pedagogiką zabawy, - zmiana sposobu pracy i relacji komunikacyjnych nauczyciel – uczeń – rodzic.
To tylko niektóre zmiany, do których przyczynił się między innymi ruch alternatywny.

Odczyty poruszały różne obszary tematyczne, które na pierwszy rzut oka nie miały nic wspólnego z pedagogiką. Do mnie w dużym stopniu przemówiło wystąpienie Marka Gawrysiaka z Politechniki Białostockiej o intrygującym tytule: "Wytresowany pies czy autonomiczny kot?" Byłam zaskoczona, że wykładowca technicznej uczelni tak dobrze rozumie główne przesłania nowoczesnej pedagogiki. Temat ujął mnie nie tylko esencjonalną treścią ale i niekonwencjonalną oprawą!!!!!!!!!! Drugie wystąpienie, które zapadło mi w pamięć, to niesamowite zachowanie Tadeusza Szewczuka! On rzeczywiście wtopił się w formułę alternatywności, rozpoczynając swój wykład od robienia gołąbków przez ochotniczki z sali. Reszta wykładu również przebiegła w kulinarnej otulinie: "Tożsamości w garnku i nad patelnią."
Nieco żałuję, że tylko profesor wziął na poważnie nazwę "alternatywna" i postarał się, aby wystąpienie nie było jedynie monotonnym wykładem. BRAWO!
Jestem pod dużym wpływem wielu wystąpień zarówno z obrad głównych jak i z paneli, z niektórymi się zgadzałam, a z niektórymi zupełnie nie – ale taka jest alternatywna. W trzeci dzień niestety nie mogłam wziąć aktywnego udziału i bardzo żałuję.
Anna Sowińska
